Zaburzenia równowagi flory jelitowej nie wpływają wyłącznie na trawienie. Kiedy poziom pożytecznych bakterii spada, a szkodliwe bakterie przejmują kontrolę, wchłanianie składników odżywczych ulega spowolnieniu, a objawy stanu zapalnego często najpierw ujawniają się na skórze.
Większość ludzi skupia się na tym, co widać na powierzchni: nowa rutyna oczyszczania skóry, drogie serum, eliminacja glutenu i laktozy bez żadnych dowodów naukowych – tylko dlatego, że przeczytali o tym gdzieś w sieci. Tymczasem mikrobiom jelitowy – ekosystem bakteryjny, który reguluje trawienie, sygnalizację immunologiczną, a nawet odnowę skóry – nie dostaje żadnego wsparcia.
Brak pożytecznych bakterii może osłabić barierę jelitową, zmniejszyć fermentację błonnika i obniżyć produkcję krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych, które pomagają regulować stany zapalne. To sprawia, że układ odpornościowy jest w stanie ciągłej gotowości, zmuszając go do gaszenia pożarów zamiast wspierania komórek. Twoja bariera skórna ma wtedy trudności z regeneracją – zwłaszcza jeśli ciągłe testowanie produktów i restrykcyjne diety dodatkowo obciążają organizm.
Wtedy objawy zaczynają się nawarstwiać. Wzdęcia po posiłkach, które kiedyś dobrze tolerowałaś. Wybuchy trądziku pod koniec dwudziestki lub w trzydziestce. Suchą skórę w jednym tygodniu, zatkane pory w następnym. Popołudniowe zamglenie umysłu. Wolniejsze trawienie. Jesz zdrowiej, pijesz więcej wody, inwestujesz w pielęgnację skóry – i nadal zastanawiasz się, co się dzieje. Prawda jest taka, że Twoja skóra nie zregeneruje się prawidłowo – a te problemy nie ustąpią – dopóki nie zajmiesz się swoim jelitem!